Instax Mini Evo od Fujifilm w praktyce - Blog FOTOJOKER.pl

Instax Mini Evo od Fujifilm w praktyce

Nasza teraźniejszość to świat cyfrowej fotografii. Wodospady cyfrowych obrazów zalewają nas praktycznie każdego dnia. Czy przez taką mnogość bodźców staliśmy się mniej uważni? A może jesteśmy bardziej powierzchowni, poświęcając zdjęciom mniej niż 30 sekund, tylko po to, aby przeskoczyć do kolejnego kadru z naszej cyfrowej galerii?

Ponadczasowy design

Czy przypominacie sobie kiedy ostatni raz trzymaliście w rękach prawdziwą odbitkę? Ostatnie trudne czasy pokazały nam – że brakuje nam prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem – ludzkiej relacji, bliskości i dzielenia się emocjami, czy też spontaniczności. Może dlatego
też aparaty natychmiastowe przechodzą obecnie renesans? W fotografii natychmiastowej – aparat to coś więcej niż modowy gadżet… To wspaniały wynalazek, w którym ukryto więcej niż tylko mechanizmy, które umożliwiają robienie zdjęć. Aparat natychmiastowy jest bowiem wyposażony w ducha dawnej fotografii, która wyzwala w użytkowniku nieodpartą chęć do fotografowania i rozwijania własnej kreatywności.

Takie też wrażenie wywarł na mnie najnowszy  Instax Mini Evo od Fujifilm, którego testuję od mniej więcej miesiąca. Na rynku aparatów natychmiastowych jest co prawda wiele modeli – niemniej jednak Instax Mini Evo od Fujifilm jest z pewnością aparatem innym niż wszystkie…już samym design powoduje skojarzenia typu „prostej elegancji”. Co osobiście bardzo mnie urzeka. Konstruktorom Fujifilm udało się stworzyć przepiękną  hybrydę, aparatu natychmiastowego z funkcjonalnością cyfrowego kompaktu.

Funkcjonalność, która łączy pokolenia

Jest on wyposażony w czytelny wyświetlacz, a zdjęcia możemy zapisywać na karcie micro. Gdybyśmy jej jednak nie posiadali to nie problem. Aparat posiada pamięć wbudowaną także do ok 50 zdjęć możemy zapisać bez karty.

Przenoszenie zdjęć później na kartę micro z pamięci samego aparatu jest dziecinnie proste. A te z kolei możemy przenieść później na dysk naszego komputera. To, co zachwyca w tym aparacie to niezwykła intuicyjność, menu jest bardzo łatwe i przystępne w obsłudze, myślę, że zarówno osoby starsze jak i młodsi użytkownicy nie będą mieć problemów z jego obsługą.

Mini Evo nie dość, że według wzornictwa jest ukłonem konstruktorów w kierunku dawnych aparatów analogowych, to posiada 2 przyciski spustu migawki – jeden tradycyjnie na górze i drugi z przodu – po to aby bez problemu można byłoby wykonać sobie selfie. Ta funkcja może być również wykorzystywana przy kadrowaniu np.  w pionie i muszę przyznać, że osobom takim jak ja z dłuższymi palcami bardzo ułatwia fotografowanie w tej pozycji.

Kreatywność Przede Wszystkim!

Standard obiektywu 28mm z jasnym światłem F.2.0 sprawdza się wyśmienicie w większości sytuacji. Stopień światła można sobie korygować za pomocą kompensacji ekspozycji – niemniej jednak aparat idealnie sobie radzi zarówno przy portretach jak i krajobrazach. Jakość zdjęć jest zadowalająca nawet w cyfrowej wersji – niestety ciut gorzej będzie radził sobie w gorszych  warunkach oświetlenia dlatego też warto wtedy korzystać z wbudowanej lampy błyskowej albo alternatywnie wykorzystać tzw. gorącą stopkę do zewnętrznego oświetlenia np. lampy LED.

Z racji mojego umiłowania do fotografii ulicznej postanowiłem go przetestować również i pod tym kątem. Bo kto powiedział, że street photo nie można robić aparatem natychmiastowym!?

Rezultaty są naprawdę zdumiewające! Mając go w rękach po prostu, człowiek się aż sam rwie do fotografowania! Wbudowanymi filtrami, które płynnie zmienia się za pomocą górnego pokrętła możemy wpływać na efekt końcowy zdjęcia jednym słowem dodając ciekawego klimatu. A jeśli to za mało! To jest mała niespodzianka! Mini Evo posiada jeszcze 10 różnych efektów soczewek także – będziecie mieli pełne pole do wyrażania swojej kreatywności. Zwłaszcza podwójna ekspozycja daje bardzo interesujące efekty!

Prawdziwa magia odbitki

To, co mnie najbardziej urzeka to sam proces drukowania zdjęcia – drukowanie aktywujemy za pomocą małej dźwigni – którą trzeba naciągnąć niczym w analogowym aparacie. Trzeba na nią uważać przy wkładaniu aparatu np. do kieszeni, aby przypadkowo o nią nie zahaczyć. Cyfrowa odbitka w przesuwa się w lewym kierunku wyświetlacza, by w czasie rzeczywistym zmaterializować się formie prawdziwej odbitki. To naprawdę robi wrażenie! Warto wspomnieć, że w ofercie wkładów znajdziecie z serii mini wiele różnych, które od klasycznych różnią się kolorami ramek np. czarne, kamienne czy komiksowe lub tradycyjne białe ….a z samych odbitek można porobić np. fajne kolaże

Wielkim atutem jest fakt, samej możliwości natychmiastowego drukowania zdjęć – bowiem Instax Mini Evo może nam posłużyć również jako drukarka zdjęć wcześniej wykonanych np. smartphonem lub tabletem.

Wystarczy ściągnąć aplikację na swojego smartphona – sama aplikacja jest również bardzo intuicyjna – co więcej daje nam możliwości nie tylko jeszcze skorygowania np. nasycenia barw czy też dodania kontrastu ale też, możemy połączyć smartphona z samym aparatem i np. za jego pośrednictwem wyzwolić migawkę w Mini Evo co przydaje się np. przy zdjęciach pamiątkowych robionych np. przy pomocy statywu.

  

To niesamowite uczucie, gdy człowiek spogląda na czystą białą błonę światłoczułą, która z czasem nabiera kształtów i kolorów… ta magia dzieje się na naszych oczach i to stanowi o ponadczasowości aparatów natychmiastowych z serii Instax!

Plusy i minusy

A w przypadku EVO możliwość wyboru wydruku „później” stanowi niewątpliwie poważny atut nad innymi modelami, które tej opcji nie posiadają. Przy wywoływaniu zdjęć, ważna jest temperatura. Jeśli np. robimy zdjęcia przy niskiej temperaturze, co miałem okazję przetestować, robiąc zdjęcia w krajobrazie górskim – odbitka dłużej się wywołuje.

A tak możemy wejść do samochodu, lub do jakiegoś cieplejszego pomieszczenia i spokojnie wybrać odpowiedni kadr…bez ryzyka odmrożenia sobie palców 🙂

Małym minusem może być ukryte gniazdo od karty i portu do ładowania pod aparatem – które przykrywa, gumowa zaślepka – obawiam się, że przy dłuższej eksploatacji może się oderwać.

Kolejnym plusem jak dla mnie jest to, że Mini Evo posiada własne źródło zasilania, tzn. nie wykorzystuje paluszkowych baterii, czy akumulatorów – jest on ładowany za pomocą dołączonego do zestawu kabelka USB — jest to o tyle dobre rozwiązanie, gdyż w razie np. wakacyjnego zwiedzania jakiegoś miasta i utracie rozładowaniu aparatu — możemy wykorzystać powszechny dzisiaj powerbank czy nawet gniazdo zapalniczki samochodowej do jego naładowania.

Osobiście rozwiązanie z powerbankiem przetestowałem podczas 15km spaceru po mieście – i sprawdza się idealnie!

Hybrydowy aparat z ludzką duszą

Jeśli producent będzie tworzył 2 wersję tego aparatu, to muszę przyznać, że fajnie by było, aby następna wersja miała celownik optyczny – w mojej opinii przyda się przy kadrowaniu w bardzo słoneczny dzień oraz dla będzie to ukłon w stronę użytkowników, którzy lubią kadrować w sposób tradycyjny. Konkludując Instax Mini Evo od Fujifilm to genialny aparat zwłaszcza w tym przedziale cenowym, który poza możliwościami, jakie oferuje ma, coś więcej…ludzką duszę.

Bo za pomocą wydrukowanej odbitki, którą pod wypływem spontanicznej chwili drukujemy dla kogoś bliskiego, tworzymy relacje z tą osobą i wspomnienia – widzimy reakcję tej drugiej osoby, a to jest bezcenne. Obdarowana odbitką osoba z pewnością poświęci więcej czasu, przyglądając się takiemu zdjęciu niż temu na cyfrowym wyświetlaczu.

 

 

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

Kamil Żyła

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *